Odwiedziny u specjalisty

Jestem matką dziewięcioletniego chłopca. Razem z małżonkiem i synem cały czas żyliśmy w małej wiosce czterdzieści kilometrów od Poznania, a do miasta jeździliśmy jedynie raz na jakiś czas aby zrobić większe sprawunki. Pół roku temu zmarł mój starszy brat, który zapisał chrześniakowi, czyli mojemu synkowi, mieszkanie w centrum Poznania. Był to dla nas wielki wstrząs i jeszcze większa wariacja. Całe nasze życie miało poddać się bezwzględnej przebudowie. Zaistniałą sytuację w najwyższym stopniu przeżywał bez wątpliwości Piotruś. Tutaj chodził do szkoły, miał swoich kolegów i kochanych dziadków. Tydzień po tym, jak ogłoszono wolę brata poczęliśmy z małżonkiem przygotowania do zmiany miejsca zamieszkania. Było mnóstwo formalności i stresu, ale udało się. W niedługim czasie sprzedaliśmy nasz stary dom żeby mieć pieniądze na ogólny remont i zakup nowych mebli do mieszkania. Następnie zostało nam już tylko przenieść się do Poznania i tam zacząć nowe życie. Z początku wszystko było w jak najlepszym porządku. Współmałżonek pracował w swoim fachu, czyli jako mechanik samochodowy, ja przyjęłam pracę na pół etatu w sąsiednim przedszkolu, a nasz syn chodził do trzeciej klasy szkoły podstawowej. Naszą rodzinną tradycją od dawna było to, że wieczorami wszyscy zasiadaliśmy do wspólnej kolacji i rozmawialiśmy o minionym dniu. Jakieś trzy miesiące przedtem zaczęłam uświadamiać sobie, że coś niedobrego dzieje się z moim dzieckiem. Współmałżonek z początku nie zwracał na nic baczności, ale z czasem zaczął przypisywać mi rację. Piotrek bezustannie był ogromnie uradowany i uśmiechnięty. Z zapałem rozprawiał o szkole i wszelkich swoich tryumfach oraz porażkach. Teraz był nierozmowny i zamknięty w sobie. Prawie w ogóle nie odpowiadał na nasze zapytania. Kolację konsumował bardzo szybko i zaraz potem umykał do swojego pokoju. Nawet nie chciał razem z nami oglądać swoich ulubionych seriali komediowych. Któregoś dnia weszłam z przyzwyczajenia do pokoju Piotrusia, podczas gdy on przebierał się po treningu tenisa. Ku mojemu zdziwieniu spostrzegłam na jego lewym ramieniu i pod lewą łydką dość pokaźnych rozmiarów sińce. Prędko zakomunikował, że to po treningu, ale mu nie zaufałam. Zasmuciłam się i po rozmowie z mężem zaczęłam orientować się, gdzie jest dobry psychiatra Poznań. Prędko zatelefonowałam do mojej wiernej przyjaciółki z pracy, która zakomunikowała mi, że świetną specjalistką jest lek. med. Joanna Miłoszewska- Maj. Z miejsca poczęłam poszukiwać adresu. Pani doktor podejmuje w gabinecie na ul. Winklera 27A, naturalnie w Poznaniu. Od razu zapisałam siebie i Piotrusia na najbliższy piątek. Okazało się, że w obszarze umiejętności pani Joanny jest mnóstwo zagadnień, jak na przykład: leczenie depresji, zaburzeń snu, Leczenie lęku, leczenie nerwic czy zaburzeń osobowości i wiele, wiele innych. Już po drugiej konsultacji okazało się, że moje biedne dziecko walczy z napadami lęków, a także nawracającą nerwicą. Początek wszystkich problemów znajdowało się w przeprowadzce i zmianie szkoły. Co niektóre dzieci stroniły od syna mówiąc, że jest z wioski i tym podobne. leczenie lęku podobnie, jak leczenie nerwic nie jest proste, ale my mamy zdumiewającą pomoc. Pani doktor Joanna Miłoszewska- Maj dokłada wszystkich starań aby Piotrek czuł się lubiany i tolerowany. My z mężem również mężnie go wspomagamy. Wiem, że wszystko będzie w porządku, bo trafił nam się wybitny psychiatra Poznań.

Tags: , , ,

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.