W drodze po pracy

Był to normalny dzień pracy od kilku lat pracuję jako Conception d’architectures de machines et d’installations dlatego do dziś zdążyła mnie już złapać rutyna i monotonia tego fachu. Nie zrozumcie mnie złe lubię moją robotę aczkolwiek niezależenie od tego co się wykonuję sądzę iż pracując pięć dni w tygodniu po 8 godzin dziennie wszystko jest w stanie się niekiedy znużyć. A więc mijał ten dzień wykonywałem następne zlecenie dla klienta była to tym razem maszyna do zamykania paczek. Posiadałem sporo doświadczenia przy Machinery architecture and plant design. Tak więc zbudowanie takich maszyn nie stanowiło dużego wyzwania. Skończyłem toteż tego dnia robotę z prawie gotową maszyną i wybrałem się z powrotem do mieszkania. Pogoda była okropna. Śnieg padał z straszną siłą, ledwie mogłem zobaczyć coś przed swym nosem. Ścieżka do mojego mieszkania wiedzie przez las zazwyczaj pokonuję ją bez problemu ale tego dnia żałowałem ze nie skorzystałem z jakiegoś środka transportu w szczególności ze pogoda pogarszała się. Najgorsze jednak było to iż mimo tego iż znałem te drogę na pamięć i chodziłem tędy niemal codziennie zgubiłem się. Zapewne z powodu braku widoczności musiałem minąć jedno z rozgałęzień i skręcić nie w tą odnogę co zazwyczaj. Było to jednak i tak trochę dziwne bowiem lass ten znałem nie najgorzej. Niemniej stało się i nic nie byłem w stanie na to poradzić. Mogłem brnąc dalej albo zawrócić. Powrót zdawał się najlogiczniejszym wyjściem jednak jak często bywa w takich sytuacjach człowiek nie lubi wracać z obranej już ścieżki. Wiedziałem dodatkowo iż podążając cały czas na wschód dojdę wreszcie do ulicy która i tak zaprowadzi mnie do mojego domu. A ścieżka która kroczyłem biegła właśnie w tym kierunku. Szkoda że droga ta następnie w wielu miejscach zakręcała przez co kompletnie straciłem orientacje. Nie wiedziałem już co robić i zamartwiałem się że będę tu jeszcze godzinami się błąkał. Szczęśliwie ujrzałem przed sobą światła. Było to auto leśniczego który wracał do swojej chatki i bezproblemowo zabrał mnie z sobą. Niewiele po tym mogłem już spokojnie wracać do mieszkania.

Tags: , , ,

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.